piątek, 14 sierpnia 2009

Rozmowy o zarobkach

Finanse w ubieganiu się pracę to temat tak samo ważny, jak delikatny. Czasem zbyt delikatny, co utrudnia skuteczną komunikację pomiędzy pracodawcą a pracownikiem; bywa, że prowadzi do nieporozumień, frustracji i zwykłej straty czasu. Wartą osobnego wpisu (a może i rozprawy) jest kwestia zasadniczej różnicy pomiędzy pracodawcami u nas i pracodawcami w krajach anglosaskich, gdzie zdecydowana większość ofert pracy posiada określony poziom (albo zakres) oferowanych zarobków. U nas to zdecydowana mniejszość, aczkolwiek - z moich kilkuletnich obserwacji - jest chyba lepiej, tzn. coraz więcej pracodawców umieszcza w ogłoszeniach informację o proponowanych zarobkach.

O ile jeszcze da się zrozumieć niepodawanie informacji o finansach na początku procesu rekrutacji (czasem byłoby to bezcelowe, np. w przypadku rekrutacji osób o różnym doświadczeniu), to zdecydowanie niepochwalaną jest praktyka odwlekania rozmowy o finansach aż do ostatnich etapów rekrutacji, w tym etapu złożenia oferty pracy. W praktyce rekrutacyjnej zdarzało mi się pracować z firmami, które przez cały przebieg procesu rekrutacji znały oczekiwania finansowe kandydata (wyraźnie, liczbowo określone), by w liście intencyjnym zaproponować kwotę niższą (i to nie tylko podczas okresu próbnego).

Nie bez winy w wielu sytuacjach są także kandydaci. Ale - w końcu jest weekend - o tym będzie jeszcze okazja napisania.

Paweł

_____

1 komentarz:

  1. Co do tych zarobków i podawania ich wartości, to spotkałem się tylko z ofertami niższego szczebla zawodowego (źle to brzmi, przepraszam) np. do Biedronki, gdzie jest to kusząca informacja dla potencjalnych kandydatów. Ale w IT - niekoniecznie

    OdpowiedzUsuń