poniedziałek, 4 października 2010

LinkedIn zawęża pole widzenia (o 1 krąg)

źródło: marketlikeachick.com

Coś zmieniło się w ostatnich dniach na LinkedIn'ie, jednym z podstawowych on-line'owych narzędzi rekrutacyjnych, i chyba największym (75 mln użytkowników w sierpniu 2010) profesjonalnym serwisie społecznościowym świata. Otóż dziś, wyszukując osoby o interesujących mnie akurat teraz profilach, zauważyłem, że niektóre z osób, które pojawiły się w wyniku wyszukiwania, miały ujawnione tylko imię i pierwszą literę nazwiska. Na początku pomyślałem, że to po prostu nadreprezentacja osób, które bardzo chronią swą prywatność. Do momentu, gdy - oglądając jeden z tych uanonimowionych profili - zauważyłem, że LinkedIn proponuje mi odsłonięcie nazwiska. Mógłbym to zrobić na dwa sposoby: albo zaprosić więcej osób do swoich kontaktów albo... poprzez upgrade swojego konta (oczywiście płatny). Gdzie zmiana? - ktoś zapyta, przecież wcześniej LinkedIn też oferował więcej płacącym użytkownikom. Otóż zmiana polega na tym, że wcześniej LinkedIn pozwalał na widzenie imion i nazwisk osób będących w 1, 2 i 3 kręgu znajomych, teraz ograniczył to tylko do kręgów 1 i 2. W moim przypadku (stan na dziś: 1642 kontakty) liczba osób, których personalia mógłbym zobaczyć, zmniejszyła się z ok. 8 700 000 osób do ok. 285 000 osób. LinkedIn zawęził więc moje potencjalne znajomości 30-krotnie.

Co te zmiany oznaczają? Dla head-hunterów na pewno ograniczone możliwości docierania do potencjalnych kandydatów. Mieć imię i nazwisko, a mieć imię i tylko pierwszą literę nazwiska to w head-hunterskiej łamigłówce podniesienie poziomu trudności o kilka stopni. (Z ciekawości sprawdziłem, czy po LinkedIn'owej reformie nadal będę miał dostęp do danych Baracka Obamy. Mam. Jest w moim 2 kręgu znajomych i moich aż 12 znajomych ma z nim bezpośrednie połączenia. Będę pamiętał, szukając kiedyś kandydata na prezydenta). Zmiany dla rekruterów mogą też oznaczać konieczność poznania innych pomocnych przy rekrutacji opcji, które oferuje LinkedIn. Jest ich naprawdę sporo. Efektem zmian, w świecie polskich rekrutacji on-line'owych, może być też wzrost aktywności rekruterów na Goldenline, kosztem LinkedIn'a. Zaryzykuję jednak tezę, że nie zwiększy to szybko liczby użytkowników GL do posiadanych przez LinkedIn'a 75 mln. Dla poszukujących pracy (zwłaszcza dla tych, którzy wykorzystują tego typu serwisy), jeszcze ważniejsza będzie liczba kontaktów (a zatem i większa szansa na znalezienie się w wynikach wyszukiwań rekrutujących) i dobry profil zawodowy.


_______

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz