czwartek, 7 lutego 2013

Najdziwniejsze pytania rekrutacyjne (w USA w 2012)


Dziwne pytania rekrutacyjne to chleb powszedni rekrutowanych. Chyba każdy, kto co najmniej kilka razy był na rozmowie rekrutacyjnej, zetknął się z pytaniem, które albo od razu albo z perspektywy czasu ocenił jako nieszablonowe, zaskakujące, dziwne. Pytania takie padają na całym świecie. W USA popularny w tym kraju portal pracy Glassdoor co rok publikuje listę najdziwniejszych pytań rekrutacyjnych, które zadano w minionym roku na rozmowach rekrutacyjnych właśnie w Stanach Zjednoczonych.

Lista powstaje w oparciu o pytania przesyłane przez samych rekrutowanych, którzy podając treść pytania, informują też, w jakiej firmie im je zadano. Niektóre z dwudziestu pięciu super-ciekawych pytań AD 2012 brzmiały tak:

- "Gdybyś miał pozbyć się jednego ze stanów w USA, który by to był i dlaczego?" (zadane w firmie Forrester). Rekruterzy w Polsce mogą zmodyfikować to pytanie i pytać o województwa.

- "Ile jest krów w Kanadzie?" (Google). Ciekawe, czy można sprawdzić w Google.

- "Ile kwadransów potrzebowałbyś, by wejść na Empire State Building?" (JetBlue). U nas oczywistym zamiennikiem byłby tu Pałac Kultury i Nauki w Warszawie.

- "Przez drzwi wchodzi właśnie pingwin w sombrero. Co mówi i po co tu jest?" (Clark Construction Group).  W tej firmie panować musi fajna atmosfera, a w powietrzu być może nawet unosi się zapach marihuany.

- „Jakie piosenki najlepiej opisują twoją etykę pracy”? (Dell)

- „Do twojego biura wchodzi Jeff Bezos i mówi, że daje ci milion dolarów na zrealizowanie twojego najlepszego pomysłu biznesowego. Co to by było?” (Amazon)

- „O czym myślisz, kiedy jesteś sam w samochodzie?” (Gallup)

- „Wymień trzech laureatów nagrody Nobla”. (BenefitsCONNECT)

- „Gdybyśmy przyszli do ciebie na kolację, co byś nam  przygotował?” (Trader Joe’s)

- „Jak zrobiłbyś kanapkę z tuńczykiem”? (Astron Consulting). Okazuje się, że ludzie, którzy na jednej z rozmów rekrutacyjnych zaraz po studiach zadali mi pytanie ‘Jak przygotowujesz sobie śniadanie’ byli prekursorami i wyznaczyli trendy w Ameryce.

- „Wybieramy się z żoną na wakacje. Co byś nam polecił?” (PWC)

- „Oszacuj, ile jest okien w Nowym Jorku”. (Bain & Company)

- „Jaka jest twoja ulubiona piosenka. Zaśpiewaj ją nam” (LivingSocial). Kolejna firma z pewnie fajną atmosferą.

- „Policz kąt, jaki tworzą wskazówki zegara, gdy mamy godzinę 11:50”. (Bank of America). Ja bym upierał się przy tym, że zawsze korzystam z zegarków elektronicznych.

- „Czy kiedykolwiek ukradłeś długopis z pracy?” (Jiffy Software)

- „Wybierz dwójkę celebrytów, którzy mogliby być twoimi rodzicami”. (Urban Outfitters). 

- „Jakim byłbyś przyborem kuchennym?” (Bandwidth.com)

Pełna lista pytań tutaj.

Nie zdziwiłbym się, gdyby niektóre z nich zadane były wyłącznie dla zabawy, bez żadnej „intencji rekrutacyjnej”. Z drugiej strony, można się uprzeć, że w zasadzie każde pytanie rekrutacyjne może coś powiedzieć o kandydacie. Ot, choćby to, gdzie kazano kandydatowi śpiewać jego ulubioną piosenkę, być może pozwoliłoby lepiej poznać jego zachowanie w sytuacji nietypowej czy stresującej. Być może.

Niektóre pytania natomiast uważam za zdecydowanie idiotyczne, np. to, o czym myśli kandydat w samochodzie albo jakim mógłby być przyborem kuchennym.

Całkiem podobają mi się pytania zmuszające do podjęcia jakiegoś analitycznego problemu, np. to o liczbę krów w Kanadzie czy liczbę okien w Nowym Jorku. Choć wydają się „z kosmosu” i niemożliwym pewnie jest udzielenie poprawnej odpowiedzi, to ich celem jest tu raczej zmuszenie kandydata do „głośnego myślenia”; pewnie trochę badają kreatywność i umiejętność wyciągania wniosków.

Generalnie jednak, gdy czytam pytania z podobnych list, uświadamiam sobie, jak nudnym muszę być rekruterem ze swoim „dlaczego chce pan zmienić pracę”.

_______

3 komentarze:

  1. Z tym pingwinem w sombrero to jaka jest poprawna odpowiedź? Dzisiaj rano w radio właśnie o tym mówili i nawet to pytanie padło ale odpowiedzi nie podano. Natomiast ciekawy wniosek powstał: wielu rekruterów może zadać takie pytanie, który z nich poprawnie zanalizuje odpowiedź kandydata i nie napisze o nich wyssanych z palca bzdur?

    A co do pytania to moje odpowiedzi w zależności czy na rozmowie do tego momentu było sympatycznie czy nie
    A) Pingwin? Skończcie palić to świństwo!
    B) Ojej bardzo przepraszam. Teraz już jestem pewien, że pomyliłem drzwi a może nawet firmę.
    C) Przyszedł wręczyć nagrodę na najgłupsze pytanie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli zadaje się takie pytania podczas rekrutacji to znajduję 2 powody:
    - próba ośmieszenia kandydata/tki, czyli już na samym starcie kandydat wie jak będzie traktowany w tej firmie
    - rekruterzy są słabiutko przygotowani z zagadnień związanych z wykonywaniem obowiązków więc zadają pytania zupełnie abstrakcyjne

    Więc jak to się ma do rekrutacji w IT gdzie bardzo wielu kandydatów to introwertycy, którzy są raczej osobami zamkniętymi. Z biegiem lat nabywają umiejętności miękkich, zwyczajowo jest to poprawa komunikacji. Ja raczej patrzę na to z innej strony, to właśnie ludzie z HR oraz niestety rekruterzy to są mało konkretne osoby, które ślizgają się po firmach i kandydatach bazując na elokwencji i umięjętnościach z każdej dziedziny czyli z żadnej. Jak przyjdzie do realizacji zagadnienia, to już wcale nie jest tak kolorowo, a wtedy słyszy się że coraz trudniej znaleźć dobrego kandydata. Ja się zupełnie temu nie dziwie, bo rozsądny kandydat po usłyszeniu w/w pytań będzie sie zastanawiał nad tym czy to jest aby właściwy pracodawca/rekruter.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Gdybyś miał pozbyć się jednego ze stanów w USA, który by to był i dlaczego?"

    Jedyna poprawna odpowiedź to: żadnego. Kandydat, który udzieli innej odpowiedzi zaraz po wyjściu z sali trafi do Guantanamo i nikt nigdy więcej o nim nie usłyszy.

    OdpowiedzUsuń