czwartek, 22 maja 2014

Europejska geografia równości płci w pracy

Historia prawdziwa, sprzed kilku tygodni. Znajoma uczestniczy w rekrutacji na wysokie, dyrektorskie stanowisko w międzynarodowej, dużej firmie (z południa Europy). Etapów, jak to w stanowiskach dyrektorskich, wiele. Telefony, spotkania, assessmenty, kilkutygodniowe oczekiwania na kolejne etapy. Wreszcie jest - finał! - spotkanie z Country Managerem, z kraju pochodzenia firmy. Spotkanie w innym mieście. Podczas miłej rozmowy (takie finałowe rozmowy zazwyczaj są już miłe), już prawie na sam koniec, pada pytanie: ile ma pani lat i czy ma pani dzieci. Znajoma odpowiada zgodnie z prawdą.

Nie zaoferowano jej stanowiska. Pewnie chcielibyście wiedzieć, ile ma lat i ile ma dzieci? Nie powiem, ale czy to istotne kryterium rekrutacyjne? Oczywiście nie. Czy legalne? Prawdopodobnie sytuacja taka jak z tej rozmowy rekrutacyjnej jest potencjalnie interesującą dla sądu pracy ze względu na wyraźne znamiona dyskryminacji. Proces sądowy to jednak uciążliwe i czasochłonne przedsięwzięcie, a dla wspomnianej osoby - ze względu na dość hermetyczne środowisko jej branży - także pewnie kłopotliwe wizerunkowo.

Czy mogło mieć w całym wydarzeniu znaczenie to, z jakiego regionu pochodziła firma i reprezentujący ją Country Manager? Być może. Spójrzmy na mapę subiektywnego postrzegania dyskryminacji ze względu na płeć w poszczególnych krajach UE, według danych z 2006 roku.



Im ciemniejszy kolor, tym bardziej w danym kraju respondenci uważają, że istnieje tam problem dyskryminacji ze względu na płeć. Procenty przy poszczególnych krajach po lewej pokazują, jaki odsetek populacji uważa, że problem dyskryminacji ze względu na płeć w danym kraju jest powszechny.  Oczywiście, subiektywne postrzeganie nie musi korelować z obiektywną sytuacją (może tak być np. w przypadku Szwecji - zbyt ciemnej w porównaniu do innych krajów skandynawskich), niemniej jest niezłym orientacyjnym wskaźnikiem rozpowszechnienia problemu w danym kraju.

Zbieżne z tak przedstawionym zobrazowaniem sytuacji kobiet na rynku pracy w poszczególnych krajach UE są dane nt. odsetka pracujących kobiet.



Tu znów widać, że pracująca kobieta jest faktem mniej oczywistym, gdyż statycznie mniej częstym, w krajach z południa Europy.

Statystyki z rynku pracy idą w parze z poglądami ludźmi w różnych krajach. Weźmy badanie socjologiczne World Values Survey, które od kilkudziesięciu lat pozwala porównywać wartości i postawy społeczeństw świata w najrozmaitszych kwestiach. Spójrzmy, jak w 2007 roku rozłożyły się odpowiedzi na pewne pytanie o pracę i płeć w kraju z północy Europy (Szwecję) i kraju z południa (Włochy). Pytanie brzmiało: Czy zgadzasz się z następującym twierdzeniem: kiedy pracy nie ma dla wszystkich, mężczyźni powinni mieć do niej większe prawo niż kobiety? W Szwecji zgodziło się 2%, nie zgodziło się 93% (pozostali nie mieli zdania), we Włoszech zgodziło się 21%, nie zgodziło się 58%.

Czy oznacza to, że w krajach północnej Europy (i firmach pochodzących z tych krajów) kobiety zawsze mają równe szanse z mężczyznami w sferze zawodowej? Niekoniecznie. Kraje skandynawskie, co zaskakujące, dosyć słabo wypadają w statystykach kobiet piastujących stanowiska wyższego szczebla zarządzania w biznesie, choć tu spory wpływ mają nie tyle wartości i poglądy ile specyfika ekonomiczna tych państw, z dużą rolą sektora publicznego.

Jeśli jednak w jakimś kraju (Hiszpania) procentowo ponaddwukrotnie więcej (20% vs. 9%) osób niż w innym (Szwecja) wierzy, że mężczyźni są lepszymi szefami niż kobiety, to idąc na rozmowę na kierownicze stanowisko w południowoeuropejskiej firmie kobieta musi mieć się bardziej na baczności.

_______

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza